
Organizacja wesela miała być romantyczna. Wspólne oglądanie sal, degustacja tortów, wybieranie piosenki na pierwszy taniec i wieczory spędzone na planowaniu jednego z najpiękniejszych dni w życiu.
A rzeczywistość?
„Po co zapraszać kuzyna, którego widzieliśmy ostatnio osiem lat temu?”
„Twoja mama znowu próbuje wszystko ustawiać!”
„Mówiłam ci trzy razy, żebyś zadzwonił do fotografa!”
„Naprawdę potrzebujemy dekoracji za 6000 zł?”
„Tobie chyba w ogóle nie zależy na tym weselu!”.
Brzmi znajomo?
Kłótnie przed ślubem są bardzo częste i wcale nie muszą oznaczać, że para do siebie nie pasuje. Organizacja wesela łączy kilka wyjątkowo konfliktogennych tematów: pieniądze, rodzinę, podział obowiązków, presję czasu i różne oczekiwania.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy zamiast organizować wesele, narzeczeni zaczynają walczyć ze sobą.
Jak temu zapobiec? Oto najczęstsze konflikty podczas organizacji wesela i – przede wszystkim – konkretne sposoby na ich rozwiązanie.
Dlaczego przed ślubem nagle zaczynamy się częściej kłócić?
Wesele jest projektem. I to całkiem dużym.
Trzeba ustalić budżet, znaleźć kilkunastu usługodawców, podpisać umowy, podejmować dziesiątki decyzji, pilnować terminów i jednocześnie próbować zadowolić dwie rodziny.
A wszystko to robimy obok normalnego życia: pracy, obowiązków, rachunków i codziennych problemów.
Nic dziwnego, że napięcie rośnie.
Co więcej, spór o wesele bardzo często wcale nie dotyczy tego, o co pozornie się kłócimy.
Kłótnia o fotografa może tak naprawdę dotyczyć pieniędzy.
Spór o zaproszenie cioci – relacji z rodzicami.
Awantura o niezarezerwowany samochód – nierównego podziału obowiązków.
A zdanie „Tobie w ogóle nie zależy na naszym weselu!” może oznaczać:
„Czuję, że zostałam/zostałem z tym wszystkim sama/sam”.
Dlatego zanim zaczniecie rozstrzygać, kto ma rację, warto zastanowić się, jaki problem naprawdę próbujecie rozwiązać.
1. Pieniądze – „Naprawdę chcesz tyle wydać na jeden dzień?”
To prawdopodobnie jeden z najczęstszych powodów kłótni podczas przygotowań.
Jedna osoba marzy o spektakularnym weselu. Druga patrzy na kosztorys i przelicza dekoracje na tygodniowy urlop.
Problem komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy część wesela finansują rodzice.
Nagle zamiast jednego budżetu mamy kilka opinii na temat tego, na co „warto” wydawać pieniądze.
Jak rozwiązać konflikt?
Zanim zaczniecie podpisywać umowy, ustalcie trzy liczby:
budżet idealny – budżet maksymalny – rezerwa.
Następnie każde z was niech wybierze trzy rzeczy, które są dla niego najważniejsze.
Przykładowo:
dla niej: fotograf, dekoracje, suknia;
dla niego: dobra muzyka, jedzenie, alkohol.
Dzięki temu zamiast dyskutować nad każdym wydatkiem osobno, możecie powiedzieć:
„Na czym naprawdę nam zależy?”
Dobrym rozwiązaniem jest również ustalenie kwoty, powyżej której każda decyzja wymaga zgody obojga.
2. Lista gości – największe pole minowe wesela
„Musimy zaprosić wujka Andrzeja”.
„Dlaczego?”
„Bo mama powiedziała, że wypada”.
„Ale ja go nawet nie znam!”.
Lista gości potrafi zamienić spokojną rodzinę w sztab negocjacyjny.
Rodzice chcą zaprosić krewnych, których Para Młoda prawie nie zna. Narzeczeni chcą znajomych. Liczba miejsc na sali jest ograniczona, a każde dodatkowe nazwisko oznacza kolejny wydatek.
Co zrobić?
Ustalcie zasady zanim zaczniecie dyskutować o konkretnych nazwiskach.
Możecie podzielić gości na trzy grupy:
A – muszą być: najbliższa rodzina i przyjaciele;
B – bardzo chcemy ich zaprosić: dalsza rodzina, znajomi;
C – zapraszamy, jeśli pozwoli budżet i liczba miejsc.
To znacznie łatwiejsze niż emocjonalne rozpatrywanie każdej osoby osobno.
I jeszcze jedna zasada:
najpierw ustalcie wspólne stanowisko między sobą, dopiero później rozmawiajcie z rodzicami.
3. Rodzice chcą decydować o weselu
„Mama uważa, że powinny być poprawiny”.
„Tata powiedział, że DJ to nie wesele i musi być zespół”.
„Twoi rodzice chcą zaprosić jeszcze 20 osób”.
Rodzice często angażują się w przygotowania z najlepszymi intencjami. Problem pojawia się wtedy, kiedy pomoc zaczyna zamieniać się w przejmowanie decyzji.
Szczególnie trudna sytuacja powstaje, gdy rodzice finansują znaczną część wesela.
Jak postawić granice bez rodzinnej wojny?
Nie zaczynajcie od:
„To nasze wesele i nie macie nic do powiedzenia!”.
Lepiej powiedzieć:
„Bardzo doceniamy, że chcecie nam pomóc. Chcemy jednak, żeby kilka najważniejszych decyzji należało do nas”.
Możecie również ustalić obszary, w których rodzice rzeczywiście mogą pomóc.
Mama uwielbia kwiaty? Niech pomoże porównać oferty florystów.
Tata zna się na winach? Możecie poprosić go o pomoc przy wyborze alkoholu.
Rodzina czuje się zaangażowana, ale ostateczna decyzja nadal należy do narzeczonych.
4. „Ja robię wszystko, a ty nic!”
Klasyka przedślubnych konfliktów.
Jedna osoba sprawdza sale, pisze do fotografów, tworzy listę gości, zamawia zaproszenia, pamięta o terminach i wybiera dekoracje.
Druga mówi:
„Przecież jak mnie o coś poprosisz, to zrobię”.
I właśnie wtedy zaczyna się awantura.
Bo problemem nie zawsze jest liczba wykonanych zadań. Problemem bywa konieczność pamiętania o wszystkim.
Rozwiązanie: nie pomagajcie sobie. Podzielcie odpowiedzialność.
To drobna różnica językowa, ale ogromna różnica organizacyjna.
Zamiast:
„Przypomnij mi, żebym zadzwonił do DJ-a”
ustalcie:
„Muzyka i kontakt z DJ-em są po twojej stronie”.
Jeżeli jedna osoba odpowiada za dany obszar, powinna prowadzić go od początku do końca.
Dobrym pomysłem jest stworzenie wspólnej checklisty weselnej z trzema prostymi kolumnami:
zadanie – osoba odpowiedzialna – termin.
Nagle znika ogromna liczba rozmów zaczynających się od:
„A pamiętałeś o…?”.
5. Jedno chce wielkiego wesela, drugie kameralnego przyjęcia
Ona widzi 150 osób, parkiet pełen do rana i spektakularne dekoracje.
On wyobraża sobie obiad dla 30 najbliższych osób.
Albo odwrotnie.
To nie jest konflikt dotyczący wyboru sali.
To konflikt dwóch wizji tego samego dnia.
Jak znaleźć kompromis?
Nie zaczynajcie od liczb.
Zadajcie sobie pytanie:
„Co chcę czuć podczas naszego wesela?”
Możliwe odpowiedzi:
„Chcę mieć przy sobie wszystkich ważnych ludzi”.
„Chcę spokojnie porozmawiać z gośćmi”.
„Chcę wielkiej imprezy”.
„Nie chcę być cały dzień w centrum uwagi”.
Dopiero kiedy poznacie potrzeby stojące za konkretnymi pomysłami, łatwiej znaleźć rozwiązanie.
Może zamiast 150 osób będzie 90?
Może kameralny ślub i większa impreza wieczorem?
Dobry kompromis nie polega na tym, że oboje jesteście niezadowoleni po równo.
6. „Tobie nie zależy na weselu!”
Jedno z was może godzinami oglądać inspiracje, porównywać dekoracje i analizować menu.
Drugie po pięciu minutach odpowiada:
„Wszystko mi jedno”.
I wtedy pojawia się interpretacja:
„Jemu/jej nie zależy”.
Tymczasem partner może po prostu nie przywiązywać tak dużej wagi do dekoracji czy koloru papeterii.
Co zrobić?
Zamiast pytać:
„Które serwetki podobają ci się najbardziej?”
zapytaj:
„Które trzy rzeczy podczas naszego wesela są dla ciebie naprawdę ważne?”.
Może się okazać, że osoba kompletnie niezainteresowana kwiatami ma bardzo konkretne zdanie na temat muzyki, ceremonii, jedzenia czy podróży poślubnej.
Brak zainteresowania detalami nie musi oznaczać braku zaangażowania w małżeństwo.
7. Różnice w tradycjach rodzinnych
„U nas zawsze były oczepiny”.
„A ja absolutnie nie chcę oczepin”.
„Mama powiedziała, że bez poprawin rodzina będzie obrażona”.
„A w mojej rodzinie nikt nie robi poprawin”.
Ślub łączy nie tylko dwoje ludzi.
Łączy również dwie rodzinne kultury.
To, co dla jednej osoby jest oczywistą tradycją, dla drugiej może być kompletnie niezrozumiałe.
Pomocna zasada
Podzielcie tradycje na:
chcemy – możemy – nie chcemy.
Nie musicie automatycznie odrzucać wszystkiego, co proponują rodzice. Ale nie musicie też realizować każdego zwyczaju tylko dlatego, że „zawsze tak było”.
8. Konflikty dotyczące świadków i druhen
Czasami zaczyna się niewinnie.
„Dlaczego twoja świadkowa ciągle się wtrąca?”
„Dlaczego twój świadek jeszcze niczego nie zorganizował?”
Świadkowie i druhny mogą stać się kolejnym źródłem napięcia, szczególnie kiedy oczekiwania wobec nich nie zostały jasno określone.
Nie zakładajcie, że świadek „powinien wiedzieć”, czego od niego oczekujecie.
Powiedzcie mu to.
Jedna szczera rozmowa może zapobiec wielu nieporozumieniom.
9. Wieczór panieński i kawalerski
Tutaj bardzo łatwo zderzają się różne granice.
Czy wyjazd na cały weekend jest OK?
Czy kluby są OK?
Czy striptiz jest OK?
Czy przyszli małżonkowie powinni wiedzieć, gdzie odbywa się impreza?
Nie istnieje jedna prawidłowa odpowiedź dla wszystkich par.
Istnieje natomiast bardzo dobra zasada:
granice ustala się przed imprezą, a nie po niej.
Jeżeli coś byłoby dla partnera przekroczeniem granicy związku, lepiej wiedzieć o tym wcześniej.
10. Social media – kto i co może opublikować?
To stosunkowo nowy przedślubny problem.
Jedna osoba chce relacjonować przygotowania na Instagramie.
Druga nie chce nawet, żeby zdjęcie sukni trafiło do rodzinnej grupy na Messengerze.
A w dniu wesela może się okazać, że zdjęcie Pary Młodej pojawiło się w internecie… zanim zobaczył je fotograf.
Dlatego wcześniej ustalcie:
- czy publikujecie zdjęcia z przygotowań,
- czy pokazujecie suknię przed ślubem,
- czy goście mogą publikować zdjęcia podczas ceremonii,
- czy chcecie stworzyć weselny hashtag,
- czy wolicie wesele częściowo lub całkowicie „unplugged”.
Niby drobiazg. Ale po co dodawać sobie kolejny powód do zdenerwowania?
Jak mniej kłócić się przed ślubem? 8 zasad, które naprawdę pomagają
Nie da się zagwarantować przygotowań całkowicie pozbawionych konfliktów.
Można jednak znacząco zmniejszyć poziom napięcia.
1. Ustalcie weselny „meeting”
Zamiast rozmawiać o weselu codziennie od rana do wieczora, wyznaczcie np. jeden lub dwa wieczory w tygodniu na sprawy organizacyjne.
Dzięki temu pytanie:
„Dzwoniłaś już do cukierni?”
nie będzie padało podczas śniadania, kolacji i pięć minut przed snem.
2. Nie rozwiązujcie konfliktów, kiedy jesteście wściekli
Jeżeli rozmowa zmienia się w awanturę, dalsza dyskusja zwykle niewiele daje.
Powiedzcie:
„Wróćmy do tego za godzinę, kiedy oboje ochłoniemy”.
Przerwa nie oznacza ucieczki od problemu. Ważne tylko, żeby rzeczywiście do rozmowy wrócić.
3. Atakujcie problem, nie partnera
Porównaj:
„Jesteś kompletnie nieodpowiedzialny!”
i:
„Martwię się, bo jutro mija termin wpłaty zaliczki”.
Pierwsze zdanie prowokuje obronę.
Drugie mówi o konkretnym problemie, który można rozwiązać.
4. Nie prowadźcie księgowości związku
„Ja znalazłam salę, fotografa i florystkę, więc teraz ty musisz…”.
Wesele nie powinno być konkursem na bardziej zaangażowanego narzeczonego.
Podział obowiązków powinien być sprawiedliwy, ale niekoniecznie identyczny.
5. Nie podejmujcie dużych decyzji pod presją
„Musimy zdecydować do jutra!”
To idealny przepis na konflikt.
Jeżeli decyzja dotyczy dużej kwoty albo ważnej części wesela, dajcie sobie choć jedną noc na przemyślenie.
6. Ustalcie limit „weselnych rozmów”
Spróbujcie jednego dnia w tygodniu, podczas którego nie wolno rozmawiać o weselu.
Idźcie na randkę.
Obejrzyjcie film.
Jedźcie na rower.
Spotkajcie się ze znajomymi.
Przypomnijcie sobie, że wasz związek istnieje również poza tabelką z kosztami wesela.
7. Nauczcie się odpuszczać
Za kilka lat prawdopodobnie nie będziecie pamiętać, czy winietki były kremowe czy białe.
Dlatego przy każdej kolejnej spornej decyzji warto zadać sobie pytanie:
„Czy to będzie miało dla nas znaczenie dzień po weselu?”
Jeżeli nie – być może nie warto prowadzić o to wojny.
8. Pamiętajcie, po co to wszystko robicie
W trakcie przygotowań łatwo dojść do momentu, w którym wesele staje się ważniejsze niż ślub.
A przecież celem nie jest perfekcyjna impreza.
Nie jest nim idealny Instagram.
Nie jest nim zachwycona ciocia.
Nie jest nim nawet wesele, o którym goście będą opowiadać przez pięć lat.
Celem jest rozpoczęcie wspólnego życia.
Czy częste kłótnie przed ślubem powinny niepokoić?
Nie każda kłótnia jest sygnałem alarmowym.
Jeżeli potraficie po sporze wrócić do rozmowy, przeprosić, znaleźć rozwiązanie i respektować swoje granice, konflikt może nawet pokazać wam, jak funkcjonujecie jako zespół.
Większej uwagi wymagają natomiast sytuacje, gdy konflikty regularnie prowadzą do wyzwisk, poniżania, zastraszania, kontrolowania, agresji albo wielodniowego karania ciszą. Niepokojące jest również to, gdy jedna osoba konsekwentnie podejmuje wszystkie decyzje, a druga boi się wyrazić własne zdanie.
Wtedy problem prawdopodobnie nie dotyczy wesela.
Organizacja wesela jedynie go ujawniła.
Warto potraktować to poważnie i – jeśli sami nie potraficie przerwać takiego schematu – rozważyć rozmowę ze specjalistą jeszcze przed zawarciem małżeństwa.
Najważniejsza zasada? Wy kontra problem, nie wy kontra siebie
Podczas organizacji wesela będziecie negocjować.
Budżet.
Gości.
Rodziców.
Muzykę.
Dekoracje.
Obowiązki.
Być może pokłócicie się również o rzeczy, o które dzisiaj nawet nie przyszłoby wam do głowy się spierać.
I paradoksalnie może to być całkiem wartościowa lekcja przed małżeństwem.
Bo po weselu pojawią się kolejne decyzje: mieszkanie, kredyt, praca, święta, dzieci, pieniądze, wakacje, obowiązki.
Dlatego kiedy następnym razem zaczniecie spierać się o kolor kwiatów albo liczbę gości, przypomnijcie sobie jedno:
Nie jesteście przeciwnikami. Jesteście drużyną, która ma wspólny problem do rozwiązania.
A jeśli ostatecznie kwiaty będą w nieco innym odcieniu?
Spokojnie.
Małżeństwo naprawdę może to przetrwać.

