Style przywiązania w związku – dlaczego kochamy, boimy się i kłócimy inaczej?

On nie odpisał od dwóch godzin.

Patrzysz na telefon.

Nic.

Po dziesięciu minutach sprawdzasz ponownie.

W głowie pojawia się pierwsza myśl:

„Coś jest nie tak”.

Potem druga:

„Może jest na mnie zły?”.

A chwilę później:

„A może już mu nie zależy?”.

Tymczasem ktoś inny w dokładnie tej samej sytuacji pomyślałby:

„Pewnie jest zajęty. Odpisze później”.

Jeszcze ktoś inny, kiedy partner zaczyna domagać się częstszego kontaktu, czuje przede wszystkim irytację:

„Dlaczego musimy ciągle o wszystkim rozmawiać? Potrzebuję trochę przestrzeni”.

Ta sama sytuacja.

Trzy zupełnie różne reakcje.

Przypadek?

Niekoniecznie.

To, jak reagujemy na bliskość, oddalenie, konflikt, zazdrość czy chwilowy brak zainteresowania partnera, może być związane między innymi z naszym stylem przywiązania.

I właśnie dlatego zrozumienie własnych schematów emocjonalnych może być jedną z ciekawszych rzeczy, jakie zrobicie dla swojego związku przed ślubem.

Nie po to, żeby przykleić sobie etykietkę.

Ale żeby w chwili:

„Dlaczego znowu tak reaguję?”

umieć czasem odpowiedzieć:

„Aha. Znam ten mechanizm”.

Czym właściwie są style przywiązania?

Teoria przywiązania wyrasta z prac brytyjskiego psychiatry i psychoanalityka Johna Bowlby’ego, a późniejsze badania Mary Ainsworth pozwoliły dokładniej opisywać różne wzorce tworzenia więzi.

W dużym uproszczeniu chodzi o to, że doświadczenia związane z bliskością i poczuciem bezpieczeństwa mogą wpływać na to, jak później budujemy relacje z ważnymi dla nas ludźmi.

W kontekście dorosłych związków najczęściej mówi się o czterech wzorcach:

  • bezpiecznym,
  • lękowym,
  • unikającym,
  • lękowo-unikającym.

Ale od razu ważne zastrzeżenie.

Styl przywiązania nie jest diagnozą ani wyrokiem na całe życie.

Nie jesteś „typem lękowym” w taki sam sposób, w jaki masz określoną grupę krwi.

Ludzkie relacje są znacznie bardziej skomplikowane.

Możemy reagować inaczej w różnych związkach, a nasze schematy mogą zmieniać się pod wpływem doświadczeń, bezpiecznych relacji czy psychoterapii.

Dlatego potraktujcie style przywiązania jak mapę pomagającą rozumieć pewne zachowania, a nie szufladki, do których trzeba dopasować siebie i partnera.

1. Bezpieczny styl przywiązania – „Jesteśmy blisko, ale nadal jesteśmy sobą”

Osoba z bardziej bezpiecznym wzorcem przywiązania zwykle potrafi łączyć dwie rzeczy:

bliskość i niezależność.

Partner wychodzi ze znajomymi?

W porządku.

Potrzebuje wieczoru dla siebie?

Też w porządku.

Pojawił się konflikt?

Nie musi to automatycznie oznaczać:

„Nasz związek się rozpada”.

Osoba bezpieczna częściej potrafi powiedzieć:

„Zabolało mnie to, co powiedziałeś”.

zamiast:

„Skoro tak powiedziałeś, to widocznie już mnie nie kochasz”.

Jak może wyglądać bezpieczny styl przywiązania?

  • potrafisz mówić o swoich potrzebach,
  • bliskość nie wywołuje w tobie potrzeby ucieczki,
  • chwilowy dystans partnera nie oznacza automatycznie odrzucenia,
  • potrafisz zaufać bez ciągłego kontrolowania,
  • umiesz być blisko, zachowując własne życie,
  • konflikt traktujesz jako problem do rozwiązania, a nie dowód końca miłości.

Czy osoba z bezpiecznym stylem nigdy nie jest zazdrosna?

Oczywiście, że może być.

Czy nigdy nie boi się rozstania?

Może się bać.

Różnica dotyczy raczej tego, co robi z tymi emocjami.

2. Lękowy styl przywiązania – „Czy na pewno nadal mnie kochasz?”

Telefon milczy.

Minęła godzina.

Potem dwie.

I zaczyna się film.

„Dlaczego nie odpisuje?”

„Przecież widział wiadomość”.

„Może z kimś jest?”

„Wczoraj też był jakiś dziwny”.

Osoba z bardziej lękowym stylem przywiązania może być szczególnie wyczulona na sygnały sugerujące oddalenie partnera.

Zmiana tonu głosu.

Krótsza wiadomość.

Brak emotikona.

Mniejsza czułość.

Wieczór ze znajomymi.

To, co dla jednej osoby jest neutralnym wydarzeniem, dla drugiej może uruchamiać pytanie:

„Czy nadal jestem dla ciebie ważna/ważny?”

Typowe schematy mogą obejmować:

  • częste szukanie zapewnień o miłości,
  • silny lęk przed odrzuceniem,
  • trudność w znoszeniu emocjonalnego dystansu,
  • analizowanie zachowania partnera,
  • większą podatność na zazdrość,
  • potrzebę częstego kontaktu,
  • silne przeżywanie konfliktów.

Ważne:

To nie oznacza, że każda zazdrosna osoba ma lękowy styl przywiązania.

Ani że każda osoba lękowa kontroluje partnera.

Chodzi o pewną tendencję:

oddalenie może być odbierane jako zagrożenie dla relacji.

3. Unikający styl przywiązania – „Potrzebuję trochę przestrzeni”

Partner mówi:

„Musimy porozmawiać o naszym związku”.

A ty natychmiast czujesz napięcie.

Po co znowu analizować?

Przecież wszystko jest dobrze.

Im bardziej partner chce rozmawiać, tym bardziej masz ochotę zakończyć temat.

Im bardziej domaga się bliskości, tym bardziej potrzebujesz przestrzeni.

Osoba z bardziej unikającym wzorcem może mocno cenić niezależność i gorzej czuć się w sytuacjach intensywnej emocjonalnej bliskości.

Może to wyglądać tak:

  • trudno ci mówić o uczuciach,
  • podczas konfliktu wycofujesz się,
  • potrzebujesz dużo przestrzeni,
  • nadmierna bliskość może być odbierana jako ograniczenie,
  • niechętnie prosisz o pomoc,
  • silnie cenisz samowystarczalność,
  • emocjonalne rozmowy mogą cię męczyć.

Partner może wtedy mówić:

„Nie mogę się do ciebie dostać”.

A osoba unikająca może myśleć:

„Dlaczego ciągle czegoś ode mnie potrzebujesz?”

I oboje mogą naprawdę się kochać.

4. Lękowo-unikający styl przywiązania – „Podejdź bliżej… ale nie za blisko”

Ten wzorzec może przypominać emocjonalne przeciąganie liny.

Chcę bliskości.

Boję się bliskości.

Tęsknię.

A kiedy partner się zbliża – wycofuję się.

Boję się, że odejdzie.

Ale jednocześnie trudno mi naprawdę mu zaufać.

Może pojawiać się doświadczenie:

„Potrzebuję cię, ale boję się, że jeśli naprawdę ci zaufam, zostanę zraniona/zraniony”.

Relacje mogą wtedy być bardzo intensywne.

Dużo bliskości.

Potem nagły dystans.

Powrót.

Kolejne wycofanie.

Kiedy spotykają się osoba lękowa i unikająca

To jedna z najbardziej charakterystycznych dynamik.

Ona:

„Dlaczego się ode mnie odsuwasz?”

On:

„Bo potrzebuję chwili spokoju”.

Ona:

„Czyli nie chcesz ze mną rozmawiać?”

On:

„Właśnie dlatego nie chcę rozmawiać! Wszystko analizujesz”.

Ona zaczyna jeszcze mocniej szukać kontaktu.

On jeszcze bardziej się wycofuje.

Im bardziej jedna osoba goni, tym bardziej druga ucieka.

Im bardziej druga ucieka, tym bardziej pierwsza goni.

I oboje otrzymują potwierdzenie swoich obaw.

Osoba lękowa:

„Wiedziałam. Kiedy potrzebuję bliskości, on mnie odrzuca”.

Osoba unikająca:

„Wiedziałem. Bliskość oznacza presję i brak przestrzeni”.

Koło się zamyka.

A gdyby zatrzymać ten mechanizm?

Zamiast:

„Nigdy ci na mnie nie zależy!”

można spróbować:

„Kiedy się wycofujesz, zaczynam się bać, że coś jest nie tak między nami. Potrzebuję wiedzieć, że wrócimy do tej rozmowy”.

A zamiast:

„Daj mi wreszcie spokój!”

można powiedzieć:

„Jestem teraz przeciążony. Potrzebuję pół godziny, żeby się uspokoić. Wrócę i wtedy porozmawiamy”.

W pierwszym przypadku mamy atak i ucieczkę.

W drugim – potrzebę i konkretną informację.

Style przywiązania a zazdrość

Zazdrość sama w sobie jest ludzką emocją.

Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczyna sterować zachowaniem.

„Pokaż telefon”.

„Z kim pisałaś?”

„Dlaczego polubił twoje zdjęcie?”

„Dlaczego byłeś aktywny, ale mi nie odpisałeś?”

Przy bardziej lękowym wzorcu przywiązania niepewność może łatwiej uruchamiać poszukiwanie dowodów, że relacja jest zagrożona.

Ale uwaga:

styl przywiązania nie usprawiedliwia kontrolowania partnera.

Lęk może wyjaśniać emocję.

Nie daje automatycznie prawa do naruszania prywatności, zakazywania kontaktów czy decydowania, z kim druga osoba może się spotykać.

Zamiast:

„Daj telefon, skoro nie masz nic do ukrycia”,

warto próbować nazwać to, co dzieje się głębiej:

„Ta sytuacja uruchomiła we mnie zazdrość i potrzebuję o niej z tobą porozmawiać”.

Style przywiązania a konflikty

Wyobraźcie sobie kłótnię.

Jedna osoba chce natychmiast wszystko wyjaśnić.

Druga chce pobyć sama.

Pierwsza idzie za nią:

„Nie wychodź. Musimy to skończyć”.

Druga odpowiada:

„Nie mogę już tego słuchać”.

Pierwsza interpretuje odejście jako odrzucenie.

Druga interpretuje nacisk jako osaczenie.

I nagle nie kłócą się już o to, od czego konflikt się zaczął.

Kłócą się o poczucie bezpieczeństwa.

Dlatego jednym z najlepszych pytań podczas powtarzającego się konfliktu jest:

„Co tak naprawdę dzieje się ze mną w tej chwili?”

Czy czuję się odrzucona?

Kontrolowany?

Nieważna?

Osaczona?

Niewysłuchany?

Samotna?

Czasem prawdziwy temat kłótni znajduje się poziom niżej.

Jak rozpoznać swój styl przywiązania?

Nie zaczynaj od testu:

„Którym typem jestem?”

Zacznij od obserwacji.

Przypomnij sobie kilka sytuacji z obecnego lub wcześniejszych związków.

Kiedy partner długo nie odpowiada…

Czy zazwyczaj myślisz:

A. „Pewnie jest zajęty”.

B. „Coś się stało między nami”.

C. „W sumie dobrze, mam trochę czasu dla siebie”.

Sama odpowiedź niczego jeszcze nie diagnozuje.

Ale seria podobnych reakcji może pokazać pewien wzorzec.

Kiedy pojawia się konflikt…

Czy chcesz natychmiast rozmawiać, aż wszystko zostanie wyjaśnione?

Czy potrzebujesz uciec i odciąć emocje?

Czy potrafisz zrobić przerwę i wrócić do rozmowy?

Kiedy partner potrzebuje przestrzeni…

Czy szanujesz tę potrzebę?

Czy zaczynasz się bać?

Czy czujesz ulgę?

Kiedy ty potrzebujesz pomocy…

Czy prosisz o nią?

Czy długo zwlekasz, bo „poradzę sobie sam”?

Czy boisz się, że zostaniesz odrzucona?

12 pytań, które pomogą odkryć własne schematy emocjonalne

  1. Co czuję, kiedy partner potrzebuje czasu bez mnie?
  2. Czy często potrzebuję zapewnienia, że jestem kochana/kochany?
  3. Jak reaguję, kiedy partner nie odpowiada na wiadomość?
  4. Czy łatwo proszę o pomoc i wsparcie?
  5. Czy potrafię powiedzieć, czego potrzebuję?
  6. Czy podczas konfliktu gonię za rozmową czy raczej uciekam?
  7. Czy boję się, że partner mnie zostawi?
  8. Czy bliskość czasem zaczyna mnie przytłaczać?
  9. Czy sprawdzam, testuję lub kontroluję uczucia partnera?
  10. Czy potrafię ufać, kiedy nie mam pełnej kontroli nad sytuacją?
  11. Jak reaguję, kiedy ktoś jest ode mnie emocjonalnie zależny?
  12. Czy podobny schemat powtarzał się w moich wcześniejszych relacjach?

Szczególnie ciekawe jest ostatnie pytanie.

Bo jeżeli zmieniają się partnerzy, a pewien konflikt wraca w niemal identycznej formie, warto pomyśleć:

„Może część tego schematu wnoszę do relacji również ja?”

Zróbcie „mapę konfliktu”

To bardzo proste ćwiczenie dla par.

Weźcie jedną kłótnię, która regularnie do was wraca.

Nie analizujcie, kto miał rację.

Zapiszcie:

1. Co się wydarzyło?

2. Co pomyślałem/pomyślałam?

3. Co poczułem/poczułam?

4. Co zrobiłem/zrobiłam?

5. Jak zareagował partner?

6. Co wtedy poczułem/poczułam jeszcze mocniej?

Może powstać coś takiego:

Partner nie odpisał.

„Nie jestem dla niego ważna”.

Lęk.

Wysyłam pięć kolejnych wiadomości.

Partner czuje presję i się wycofuje.

„Wiedziałam, że mu nie zależy”.

I nagle widać coś bardzo ważnego.

Nie tylko zachowanie partnera.

Cały mechanizm.

„Taki już jestem” nie jest rozwiązaniem

Odkrycie własnego stylu przywiązania może przynieść ulgę.

„A więc dlatego tak reaguję”.

Świetnie.

Ale następne zdanie nie powinno brzmieć:

„Mam styl lękowy, więc musisz mi pokazywać telefon”.

Ani:

„Jestem unikający, więc nie będę rozmawiał o uczuciach”.

Style przywiązania mogą pomóc zrozumieć zachowanie.

Nie powinny służyć do jego usprawiedliwiania.

Znacznie bardziej pomocne jest:

„Widzę, że kiedy czuję dystans, uruchamia mi się lęk. Chcę nauczyć się reagować inaczej”.

Albo:

„Kiedy rozmowa staje się emocjonalna, mam ochotę uciec. Spróbuję powiedzieć, że potrzebuję przerwy, zamiast po prostu znikać”.

To już nie jest etykietowanie.

To jest praca nad relacją.

Czy styl przywiązania można zmienić?

Wzorce emocjonalne nie muszą być niezmienne.

Nowe doświadczenia, bezpieczne relacje, większa samoświadomość i – jeśli jest potrzebna – psychoterapia mogą wpływać na sposób budowania bliskości.

Celem nie jest stanie się człowiekiem, który nigdy nie jest zazdrosny, nigdy nie boi się odrzucenia i nigdy nie potrzebuje przestrzeni.

Chodzi raczej o to, żeby coraz częściej umieć zauważyć:

„Teraz uruchomił się mój stary schemat. Nie muszę automatycznie za nim iść”.

Kiedy warto poszukać pomocy?

Sama różnica stylów przywiązania nie oznacza, że para potrzebuje terapii.

Warto jednak rozważyć konsultację ze specjalistą, jeśli:

  • te same konflikty powtarzają się bez końca,
  • zazdrość prowadzi do kontrolowania partnera,
  • jedno z was panicznie boi się rozstania,
  • druga osoba konsekwentnie unika jakiejkolwiek bliskości,
  • konflikty prowadzą do wielodniowego odcinania kontaktu,
  • trudno wam samodzielnie przerwać schemat „gonienia i uciekania”,
  • doświadczenia z przeszłości silnie wpływają na obecny związek.

Rozpoznanie schematu nie jest dowodem, że związek jest nieudany.

Czasem jest pierwszym momentem, kiedy para przestaje pytać:

„Kto z nas jest problemem?”

i zaczyna pytać:

„W jaki schemat razem wpadamy?”

Mini-checklista: co robię, kiedy boję się o relację?

  • [ ] proszę partnera o zapewnienie, że mnie kocha,
  • [ ] analizuję wiadomości i sposób, w jaki do mnie mówi,
  • [ ] wycofuję się i przestaję rozmawiać,
  • [ ] udaję, że mi nie zależy,
  • [ ] próbuję wzbudzić zazdrość,
  • [ ] sprawdzam partnera,
  • [ ] potrzebuję natychmiast rozwiązać konflikt,
  • [ ] unikam rozmowy tak długo, jak się da,
  • [ ] zakładam najgorszy scenariusz,
  • [ ] potrafię powiedzieć wprost, czego się boję,
  • [ ] proszę o to, czego potrzebuję,
  • [ ] potrafię zrobić przerwę i później wrócić do rozmowy.

Nie chodzi o liczbę zaznaczeń.

Zapytaj:

Które zachowania pomagają mojemu związkowi, a które tylko na chwilę zmniejszają mój lęk?

Przed ślubem poznaj nie tylko partnera. Poznaj siebie w związku

Przygotowując się do małżeństwa, próbujemy dowiedzieć się o drugiej osobie wszystkiego.

Co lubi.

Czego nie lubi.

Jak chce wychowywać dzieci.

Jak podchodzi do pieniędzy.

Gdzie chce mieszkać.

Ale jest jeszcze jedna osoba, którą warto dobrze poznać przed ślubem.

Siebie.

Siebie zakochaną.

Siebie zazdrosnego.

Siebie przestraszoną.

Siebie podczas konfliktu.

Siebie wtedy, kiedy ktoś potrzebuje więcej bliskości.

I siebie wtedy, kiedy ktoś potrzebuje przestrzeni.

Bo czasem największym odkryciem w związku nie jest:

„Dlaczego on tak robi?”

ani:

„Dlaczego ona taka jest?”

Tylko:

„Dlaczego właśnie to zachowanie uruchamia we mnie aż tak silną reakcję?”

Kiedy zaczynamy rozumieć odpowiedź, dostajemy coś niezwykle cennego.

Nie gwarancję, że przestaniemy się kłócić.

Nie gwarancję, że nigdy nie będziemy zazdrośni.

Ale możliwość zatrzymania się pomiędzy emocją a reakcją.

I powiedzenia:

„Znam ten schemat. Tym razem spróbuję odpowiedzieć inaczej”.

A to może być jeden z ważniejszych kroków od zakochania do dojrzałej bliskości.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry