Ciche dni, krzyk czy unikanie? Jak zdrowo kłócić się w związku

Drzwi zamykają się trochę mocniej niż zwykle.

„Nic mi nie jest”.

„Przecież widzę, że coś jest”.

„Powiedziałam, że NIC”.

Cisza.

Mija godzina. Potem wieczór. Czasem kolejny dzień.

W innym związku wygląda to zupełnie inaczej.

Jedno podnosi głos. Drugie odpowiada jeszcze głośniej. Po kilku minutach nikt już nie pamięta, czy poszło o niepozmywane naczynia, spóźnienie czy wiadomość od teściowej.

Pada za to:

„Bo ty zawsze…”

„A ty nigdy…”

„Z tobą nie da się rozmawiać!”

Jeszcze inne pary prawie się nie kłócą.

Brzmi idealnie?

Niekoniecznie.

Czasami oznacza to po prostu, że jedna lub obie osoby nauczyły się unikać konfliktów za wszelką cenę.

Kłótnia sama w sobie nie musi być oznaką złego związku. Dwoje ludzi może się kochać, szanować i jednocześnie mieć zupełnie inne zdanie na temat pieniędzy, rodziny, obowiązków, seksu, wychowania dzieci czy sposobu spędzania wolnego czasu.

Problemem często nie jest więc to, że się kłócimy.

Znacznie ważniejsze jest:

jak się kłócimy i co dzieje się między nami po konflikcie.

Czy szczęśliwe pary się kłócą?

Tak.

Wyobrażenie, że dobrze dobrana para powinna niemal zawsze myśleć podobnie, jest mało realistyczne.

W związku spotykają się przecież dwie osoby z różnymi:

  • temperamentami,
  • doświadczeniami,
  • rodzinami,
  • potrzebami,
  • przyzwyczajeniami,
  • przekonaniami,
  • sposobami reagowania na stres.

Konflikt jest więc w pewnym stopniu nieunikniony.

Można nawet powiedzieć, że pytanie:

„Czy się kłócicie?”

jest mniej interesujące niż:

„Co robicie, kiedy się nie zgadzacie?”

Bo spór może prowadzić do lepszego poznania partnera.

Ale może też powoli niszczyć poczucie bezpieczeństwa.

Różnicę robi sposób, w jaki go prowadzimy.

Trzy popularne sposoby kłócenia się, które nie rozwiązują problemu

1. Ciche dni – „Domyśl się, co zrobiłeś”

„Co się stało?”

„Nic”.

„Jesteś zła?”

„Nie”.

„To dlaczego się nie odzywasz?”

„Nie mamy o czym rozmawiać”.

Cisza może pełnić bardzo różne funkcje.

Czasem rzeczywiście potrzebujemy chwili, żeby się uspokoić. I to może być bardzo dobre rozwiązanie.

Problem pojawia się wtedy, kiedy milczenie staje się karą.

Partner ma cierpieć.

Ma się domyślać.

Ma przeprosić.

Najlepiej jeszcze nie wiedząc dokładnie za co.

Przerwa a ciche dni – to nie to samo

Zdrowa przerwa może brzmieć:

„Jestem teraz bardzo zdenerwowana. Potrzebuję godziny, żeby się uspokoić. Wróćmy do rozmowy o 20:00”.

Ciche dni wyglądają inaczej:

„Nie będę z tobą rozmawiać. Sam się domyśl”.

W pierwszym przypadku partner otrzymuje informację:

„Potrzebuję czasu, ale nie uciekam od problemu”.

W drugim:

„Nie wiesz, kiedy odzyskasz ze mną kontakt”.

To ogromna różnica.

2. Krzyk – „Jeśli powiem to głośniej, wreszcie zrozumiesz”

Podniesiony głos może pojawić się nawet w dobrym związku.

Emocje czasem biorą górę.

Ale regularne krzyczenie, obrażanie czy poniżanie partnera nie staje się zdrową komunikacją tylko dlatego, że „oboje mamy temperament”.

Kiedy napięcie jest bardzo wysokie, coraz trudniej naprawdę słuchać.

Zaczynamy się bronić.

Atakujemy.

Szukamy argumentu, który zaboli bardziej.

I rozmowa przestaje dotyczyć rozwiązania problemu.

Zaczyna dotyczyć wygrania starcia.

Tylko że w związku zwycięstwo nad partnerem może oznaczać przegraną relacji.

3. Unikanie – „Nie kłóćmy się, jakoś to będzie”

Niektóre osoby bardzo źle znoszą konflikty.

Kiedy pojawia się napięcie, natychmiast mówią:

„Dobra, nieważne”.

„Zróbmy po twojemu”.

„Nie chce mi się o tym gadać”.

Pozornie mamy spokój.

Ale problem nie znika.

Jeżeli jedna osoba przez lata ustępuje w sprawach dla siebie ważnych, pod powierzchnią może narastać żal.

A potem pewnego dnia pojawia się kłótnia o kubek pozostawiony na stole.

Tyle że tak naprawdę wcale nie chodzi o kubek.

Dlaczego podczas kłótni reagujemy tak różnie?

Jedna osoba chce rozmawiać natychmiast.

Druga potrzebuje dwóch godzin samotności.

Jedna podnosi głos.

Druga zamiera.

Jedna chce przytulenia.

Druga nie chce, żeby jej dotykać.

Nasze reakcje mogą wynikać między innymi z temperamentu, wcześniejszych doświadczeń, sposobu komunikowania się w domu rodzinnym czy własnych schematów emocjonalnych.

Jeżeli ktoś dorastał w domu, w którym konflikty oznaczały krzyk i trzaskanie drzwiami, może jako dorosły reagować na podniesiony głos bardzo silnym napięciem.

Ktoś inny mógł nauczyć się, że problemy rozwiązuje się właśnie poprzez głośną konfrontację.

Dlatego warto czasem zapytać partnera:

„Jak kłócono się w twoim domu?”

Odpowiedź może wyjaśnić zaskakująco dużo.

Najbardziej niebezpieczne słowa podczas kłótni: „zawsze” i „nigdy”

„Ty zawsze myślisz tylko o sobie”.

„Ty nigdy mnie nie słuchasz”.

„Z tobą zawsze jest tak samo”.

„Ty nigdy mi nie pomagasz”.

Problem z tymi zdaniami polega na tym, że rozmowa natychmiast przenosi się z konkretnego zachowania na ocenę całej osoby.

Porównajmy:

„Nigdy mnie nie słuchasz”.

i:

„Kiedy opowiadam ci coś ważnego, a ty patrzysz w telefon, czuję się ignorowana”.

Pierwsze zdanie prowokuje obronę:

„Jak to nigdy?! Wczoraj słuchałem przez godzinę!”.

Drugie pokazuje:

co się wydarzyło,

jak się z tym czuję,

czego potrzebuję.

I właśnie na tym można pracować.

Zamiast „Ty jesteś…” powiedz „Kiedy dzieje się…, czuję…”

To jedna z najprostszych technik konstruktywnej komunikacji.

Zamiast:

„Jesteś kompletnie nieodpowiedzialny”.

spróbuj:

„Kiedy dowiaduję się o dużym wydatku dopiero po fakcie, czuję niepokój. Chciałabym, żebyśmy wcześniej omawiali takie zakupy”.

Zamiast:

„W ogóle ci na mnie nie zależy”.

spróbuj:

„Kiedy przez cały weekend prawie nie mamy czasu dla siebie, brakuje mi bliskości”.

Zamiast:

„Twoja matka znowu się wtrąca”.

spróbuj:

„Kiedy nasze decyzje są omawiane z rodzicami, zanim ustalimy je między sobą, czuję, że tracimy naszą prywatność”.

To nie jest magiczna formuła, po której partner natychmiast odpowie:

„Masz rację, kochanie”.

Ale znacząco zmniejsza ryzyko, że poczuje się zaatakowany jako człowiek.

Jak zdrowo się kłócić? 10 zasad

1. Kłóćcie się o jedną rzecz naraz

Zaczęło się od:

„Miałeś zrobić zakupy”.

Po pięciu minutach rozmawiacie już o wakacjach sprzed trzech lat, jego matce, twojej przyjaciółce, rachunkach, seksie i tym, co powiedział na weselu kuzyna w 2022 roku.

Stop.

Jeżeli rozmawiacie o podziale obowiązków, rozmawiajcie o podziale obowiązków.

Pozostałe tematy można omówić osobno.

2. Nie kolekcjonujcie amunicji

W zdrowej relacji partner opowiada o swoich słabościach, bo ufa, że jest bezpieczny.

Nie wykorzystuj tego podczas kłótni.

Takie zdania mogą zostać zapamiętane na lata.

3. Nie groźcie rozstaniem przy każdej kłótni

„To może się rozstańmy!”

„Po co w ogóle jesteśmy razem?”

„Jeszcze chwila i odchodzę”.

Jeżeli rozstanie naprawdę jest rozważane – to poważny temat wymagający poważnej rozmowy.

Nie powinno być narzędziem do przestraszenia partnera.

4. Nie obrażajcie się

Można krytykować zachowanie.

Nie trzeba niszczyć człowieka.

„To było nieodpowiedzialne” to coś innego niż: „Jesteś idiotą”.

„Zabolało mnie to” to coś innego niż: „Jesteś beznadziejną żoną”.

Jeżeli podczas kłótni pojawia się pogarda, wyśmiewanie czy poniżanie, warto potraktować to jako sygnał alarmowy.

5. Róbcie przerwę, zanim eksplodujecie

Czasem najlepszym sposobem na kontynuowanie rozmowy jest… przerwanie jej.

Ale przerwa powinna mieć trzy elementy:

informację + powód + powrót.

Na przykład:

„Jestem już bardzo zdenerwowany i boję się, że powiem coś niepotrzebnego. Potrzebuję pół godziny. Wróćmy do tego o 19:30”.

Nie:

„Mam cię dość”.

I zniknięcie na sześć godzin.

6. Naprawdę słuchajcie odpowiedzi

Podczas kłótni często nie słuchamy.

Czekamy na moment, kiedy partner skończy mówić, żebyśmy mogli przedstawić swój argument.

Spróbujcie czegoś innego.

Po wypowiedzi partnera powiedz:

„Dobrze rozumiem, że najbardziej zabolało cię to, że podjąłem tę decyzję bez ciebie?”

Nie musisz się jeszcze zgadzać.

Najpierw pokaż, że rozumiesz.

Bycie zrozumianym i przyznanie komuś racji to dwie różne rzeczy.

7. Szukajcie potrzeby ukrytej pod pretensją

„Nigdy nie odkładasz telefonu!”

Być może oznacza:

„Tęsknię za twoją uwagą”.

„Ciągle gdzieś wychodzisz!”

Może oznaczać:

„Chciałabym mieć więcej czasu tylko dla nas”.

Pretensja jest głośna.

Potrzeba znajdująca się pod nią często jest znacznie bardziej delikatna.

8. Nie próbujcie wygrać

W związku znacznie bardziej przydatne pytanie brzmi:

„Co możemy zrobić, żeby następnym razem ta sytuacja wyglądała lepiej?”

9. Nauczcie się przepraszać bez „ale”

„Przepraszam, ale ty też krzyczałaś”.

To nie są pełne przeprosiny.

Spróbuj:

„Przepraszam, że podniosłem głos. Nie powinienem był tak z tobą rozmawiać”.

Dobre przeprosiny nie wymagają rezygnacji ze swojego stanowiska.

Możesz nadal uważać, że miałeś rację w sprawie problemu i jednocześnie przyznać:

„Sposób, w jaki z tobą rozmawiałem, nie był w porządku”.

10. Zakończcie konflikt konkretem

Po ważnym konflikcie spróbujcie odpowiedzieć na trzy pytania:

  1. Co było prawdziwym problemem?
  2. Co każde z nas może zrobić inaczej?
  3. Na co konkretnie się umawiamy?

Dzięki temu rozmowa ma szansę zmienić coś więcej niż tylko poziom napięcia.

Metoda 20 minut – gdy emocje przejmują kontrolę

Możecie ustalić własną zasadę:

Jeżeli któreś z nas czuje, że zaraz zacznie krzyczeć, obrażać albo mówić rzeczy, których będzie żałować – robimy przerwę.

Celem jest obniżenie napięcia.

Spacer.

Prysznic.

Muzyka.

Oddychanie.

Chwila samotności.

Potem wracamy.

Kluczowe są dwa słowa:

wracamy do rozmowy.

Ćwiczenie dla par: mapa naszej kłótni

Weźcie konflikt, który regularnie się powtarza.

Każde z was osobno odpowiada:

1. Co zwykle rozpoczyna konflikt?

2. Co wtedy myślę?

3. Co czuję?

4. Co robię?

5. Jak reaguje partner?

6. Co robię wtedy?

Następnie spróbujcie znaleźć miejsce, w którym można przerwać schemat.

7 zdań, które mogą uratować trudną rozmowę

  1. „Chyba zaczynamy ze sobą walczyć zamiast rozwiązywać problem”.
  2. „Powiedz mi jeszcze raz, co jest dla ciebie w tej sytuacji najważniejsze”.
  3. „Nie zgadzam się z tobą, ale chcę zrozumieć, jak ty to widzisz”.
  4. „Potrzebuję chwili przerwy, ale wrócę do tej rozmowy”.
  5. „W tym, co mówisz, jest coś, z czym się zgadzam”.
  6. „Przepraszam za sposób, w jaki to powiedziałem”.
  7. „Co możemy zrobić inaczej następnym razem?”

Czego absolutnie nie normalizować jako „zwykłych kłótni”?

Nie każdy konflikt jest po prostu problemem komunikacyjnym.

Szczególnej uwagi wymagają sytuacje, w których pojawia się:

  • przemoc fizyczna,
  • grożenie przemocą,
  • zastraszanie,
  • niszczenie przedmiotów w celu przestraszenia partnera,
  • poniżanie,
  • kontrolowanie kontaktów z innymi,
  • izolowanie od rodziny i przyjaciół,
  • kontrolowanie dostępu do pieniędzy,
  • wymuszanie zachowań seksualnych,
  • ciągły strach przed reakcją partnera.

W takich sytuacjach pytanie nie powinno brzmieć wyłącznie:

„Jak możemy lepiej się kłócić?”

Priorytetem jest bezpieczeństwo osoby doświadczającej przemocy lub kontroli oraz skorzystanie z odpowiedniej profesjonalnej pomocy.

Czy można nauczyć się lepiej kłócić?

Tak.

Bo sposób prowadzenia konfliktu nie jest czymś, z czym po prostu rodzimy się i nic nie możemy z tym zrobić.

Możemy nauczyć się:

  • rozpoznawać napięcie,
  • robić przerwy,
  • nazywać emocje,
  • mówić o potrzebach,
  • słuchać,
  • przepraszać,
  • stawiać granice,
  • wracać do trudnego tematu.

Chodzi o to, żeby coraz częściej umieć zauważyć:

„Właśnie wchodzimy w nasz stary schemat”.

I spróbować go zatrzymać.

Mini-checklista: jak kłócimy się w naszym związku?

  • [ ] Potrafię powiedzieć partnerowi, że jestem zła/zły.
  • [ ] Nie boję się jego reakcji.
  • [ ] Nie obrażamy się podczas kłótni.
  • [ ] Nie grozimy rozstaniem.
  • [ ] Nie stosujemy wielodniowych „cichych dni”.
  • [ ] Potrafimy zrobić przerwę.
  • [ ] Po przerwie wracamy do rozmowy.
  • [ ] Potrafimy przyznać partnerowi częściowo rację.
  • [ ] Potrafimy przeprosić.
  • [ ] Nie wyciągamy podczas każdej kłótni całej historii związku.
  • [ ] Potrafimy powiedzieć, czego potrzebujemy.
  • [ ] Po konflikcie próbujemy ustalić rozwiązanie.
  • [ ] Czuję się bezpiecznie nawet wtedy, gdy partner jest na mnie zły.

Jeżeli w którymś miejscu pojawiło się „nie”, nie oznacza to automatycznie, że wasz związek jest zły.

To raczej informacja:

„Tutaj mamy coś do przepracowania”.

Przed ślubem warto zobaczyć partnera nie tylko zakochanego, ale również… zdenerwowanego

W czasie przygotowań do ślubu wiele uwagi poświęcamy zgodności.

Tymczasem dla przyszłego małżeństwa równie ważne może być inne pytanie:

„Co dzieje się z nami, kiedy kompletnie się ze sobą nie zgadzamy?”

Bo będziecie się różnić.

Będziecie zmęczeni.

Czasami jedno z was będzie niesprawiedliwe.

Czasami ktoś powie coś za ostro.

Czasami będziecie potrzebowali godziny, żeby ochłonąć.

Dojrzały związek nie polega na tym, że konfliktów nie ma.

Polega między innymi na tym, że nawet podczas sporu partner pozostaje człowiekiem, którego nie chcemy zniszczyć tylko dlatego, że jesteśmy źli.

Nie chodzi więc o to, żeby nauczyć się nigdy nie kłócić.

Chodzi o coś znacznie bardziej użytecznego:

nauczyć się kłócić tak, żeby po drugiej stronie konfliktu nadal można było się spotkać.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry