Jedno oszczędza, drugie wydaje – jak pogodzić dwa podejścia do pieniędzy?

Ona sprawdza ceny przed zakupem, regularnie odkłada część pensji i czuje spokój, gdy na koncie oszczędnościowym rośnie saldo.

On uważa, że pieniądze są po to, żeby z nich korzystać. Lubi spontaniczne wyjazdy, dobrą restaurację i nie widzi sensu odkładania każdej wolnej złotówki.

Albo dokładnie odwrotnie.

Jedno oszczędza. Drugie wydaje.

Czy taki związek jest skazany na ciągłe kłótnie o pieniądze?

Nie. Różne podejście do finansów może być nawet zaletą – pod warunkiem, że nie próbujecie na siłę zmienić partnera, lecz stworzycie system, w którym znajdzie się miejsce zarówno na bezpieczeństwo finansowe, jak i korzystanie z pieniędzy tu i teraz.

„Jak możesz tyle wydawać?” kontra „Po co ciągle oszczędzasz?”

Konflikty finansowe często wyglądają jak spory o konkretne kwoty.

„Naprawdę potrzebowałaś kolejnej pary butów?”

„Mamy pieniądze. Dlaczego znowu nie możemy pojechać na weekend?”

„Po co kupiłeś telefon za 5000 zł?”

„Ile jeszcze chcesz mieć na tym koncie, zanim zaczniesz normalnie żyć?”

Na powierzchni chodzi o zakupy.

Pod spodem często kryje się jednak coś zupełnie innego.

Dla jednej osoby pieniądze oznaczają przede wszystkim bezpieczeństwo.

Dla drugiej – wolność i możliwość korzystania z życia.

I właśnie dlatego rozmowa o wydatku za 1000 zł potrafi przerodzić się w poważną awanturę.

Nie kłócicie się wyłącznie o 1000 zł.

Kłócicie się o to, co pieniądze dla każdego z was oznaczają.

Skąd biorą się tak różne podejścia do pieniędzy?

Nasz stosunek do finansów nie zaczyna się wraz z pierwszą wypłatą.

Wiele przekonań wynosimy z domu.

Jeżeli ktoś dorastał w rodzinie, w której często brakowało pieniędzy, w dorosłości może bardzo silnie potrzebować oszczędności. Saldo konta staje się wtedy czymś więcej niż liczbą.

Daje poczucie:

„Jeżeli coś się wydarzy, poradzę sobie”.

Ale możliwy jest również odwrotny scenariusz.

Osoba wychowana w niedostatku może w dorosłości pomyśleć:

„Teraz wreszcie zarabiam i nie zamierzam sobie wszystkiego odmawiać”.

Nie istnieje jeden prosty schemat.

Dlatego zanim powiesz partnerowi „jesteś rozrzutny” albo „masz obsesję na punkcie oszczędzania”, spróbuj zrozumieć, dlaczego druga osoba zachowuje się właśnie w ten sposób.

Oszczędzający nie zawsze ma rację

Łatwo założyć, że w konflikcie finansowym rozsądniejsza jest osoba oszczędzająca.

Oszczędzanie może jednak stać się problemem, jeżeli prowadzi do:

  • ciągłego lęku przed wydawaniem,
  • rezygnowania z każdej przyjemności mimo dobrej sytuacji finansowej,
  • kontrolowania wydatków partnera,
  • poczucia winy po każdym większym zakupie,
  • odkładania wszystkich planów „na kiedyś”,
  • gromadzenia pieniędzy bez określonego celu.

Można mieć 100 000 zł oszczędności i nadal bać się wydać 300 zł na weekendowy wyjazd.

Wtedy problemem niekoniecznie jest wysokość oszczędności, lecz brak poczucia bezpieczeństwa niezależnie od zgromadzonej kwoty.

Wydający również nie zawsze jest nieodpowiedzialny

Osoba, która lubi wydawać pieniądze, nie musi być finansowo lekkomyślna.

Może po prostu uważać, że pieniądze mają poprawiać jakość życia.

Może chętnie przeznaczać je na:

  • podróże,
  • hobby,
  • restauracje,
  • wygodę,
  • rozwój,
  • prezenty,
  • doświadczenia.

Jeżeli jednocześnie płaci rachunki, nie zaciąga niekontrolowanych długów i realizuje uzgodniony plan oszczędnościowy, samo zamiłowanie do wydawania nie jest problemem.

Problem zaczyna się wtedy, gdy dzisiejsza przyjemność regularnie odbywa się kosztem jutrzejszego bezpieczeństwa.

Najgorsza strategia: próbować „naprawić” partnera

Oszczędzający myśli: „Muszę nauczyć go odpowiedzialności”.

Wydający: „Muszę pokazać jej, że życie nie polega na patrzeniu w Excela”.

I zaczyna się przeciąganie liny.

Lepszym celem jest nie:

„Jak sprawić, żeby partner zaczął myśleć tak jak ja?”

ale:

„Jak stworzyć system, który ochroni nasze wspólne cele i jednocześnie pozostawi każdemu z nas trochę finansowej swobody?”

Zacznijcie od pytania: po co właściwie oszczędzamy?

„Musimy więcej oszczędzać” jest mało motywującym komunikatem.

Znacznie lepiej powiedzieć:

„Chciałabym, żebyśmy mieli 30 000 zł poduszki finansowej, bo wtedy w przypadku utraty pracy nie będziemy musieli panikować”.

Oszczędności bez celu są tylko liczbą na koncie.

Oszczędności z konkretnym przeznaczeniem stają się narzędziem do realizacji wspólnego planu.

Zasada: najpierw zapłaćcie przyszłym sobie

Jednym z najlepszych sposobów pogodzenia oszczędzającego z wydającym jest automatyzacja.

Po otrzymaniu wynagrodzenia najpierw przelewacie ustaloną kwotę na oszczędności.

Na przykład:

  • dochody pary – 15 000 zł,
  • oszczędności – 2500 zł,
  • stałe i bieżące wydatki – 9000 zł,
  • pieniądze na przyjemności i własne potrzeby – 3500 zł.

W ten sposób osoba oszczędzająca wie: „Nasz plan jest realizowany”.

A osoba lubiąca wydawać: „Mogę korzystać z pozostałych pieniędzy bez poczucia winy”.

Stwórzcie trzy koszyki pieniędzy

1. Musimy

Mieszkanie, rachunki, jedzenie, transport, raty, ubezpieczenia i inne podstawowe zobowiązania.

2. Chcemy

Restauracje, podróże, hobby, ubrania, rozrywka i spontaniczne przyjemności.

3. Budujemy

Poduszka finansowa, wkład własny, inwestycje, większe przyszłe zakupy, zabezpieczenie emerytalne i inne wspólne cele.

W dobrym budżecie powinno znaleźć się miejsce na wszystkie trzy kategorie.

Każde powinno mieć własne pieniądze

Ustalcie kwotę, którą każde z was może przeznaczać na dowolne cele.

Przykładowo:

800 zł miesięcznie dla każdego.

Możesz je wydać. Możesz odłożyć. Możesz kupić coś do hobby albo przez pół roku odkładać na droższy zakup.

Najważniejsza zasada:

Nie komentujemy sposobu wydawania pieniędzy, które wcześniej wspólnie uznaliśmy za osobiste.

A jeśli jedno zarabia znacznie więcej?

Załóżmy:

Kasia zarabia 5000 zł.

Marek zarabia 12 000 zł.

Czy Marek powinien mieć ponad dwa razy więcej pieniędzy na własne przyjemności?

Nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi.

Możecie przyjąć:

  • identyczną kwotę dla obojga,
  • kwotę proporcjonalną do dochodów,
  • model mieszany.

Najważniejsze, żeby oboje uznawali rozwiązanie za sprawiedliwe.

Wkład w rodzinę nie zawsze widać na pasku wynagrodzenia.

Ustalcie kwotę, powyżej której rozmawiacie

Zamiast za każdym razem odkrywać różnice podczas kłótni, ustalcie konkretną zasadę.

Na przykład:

„Zakupy ze wspólnych pieniędzy powyżej 1000 zł konsultujemy”.

Nie oznacza to proszenia o pozwolenie. Oznacza wcześniejszą rozmowę.

Nie używajcie pieniędzy jako narzędzia władzy

Szczególnie niebezpieczna sytuacja powstaje wtedy, gdy osoba bardziej oszczędna zaczyna uważać się za „dyrektora finansowego” związku.

To ona decyduje, co wolno kupić, ile można wydać i czy hobby partnera jest „warte pieniędzy”.

Odpowiedzialność finansowa nie daje prawa do kontrolowania drugiego człowieka.

Z drugiej strony: „to moje pieniądze” nie rozwiązuje wszystkiego

Jeżeli jesteście małżeństwem lub prowadzicie wspólne gospodarstwo i razem realizujecie cele, niektóre decyzje wpływają również na partnera.

Dlatego potrzebujecie dwóch przestrzeni:

NASZE – podlega wspólnym zasadom

oraz

MOJE – daje autonomię.

Nie oceniajcie zakupów. Oceniajcie wpływ na plan

Zamiast pytać:

„Czy naprawdę potrzebujesz zegarka za 1500 zł?”

zapytajcie:

„Czy ten zakup powoduje, że nie zrealizujemy któregoś z naszych wspólnych celów?”

Jeżeli rachunki są opłacone, oszczędności zostały przelane, a zakup pochodzi z pieniędzy osobistych – być może nie ma problemu.

Wprowadźcie zasadę 24 lub 48 godzin

Przy zakupach powyżej ustalonej kwoty – np. 500 zł – odczekaj 24 albo 48 godzin.

Jeżeli po tym czasie nadal chcesz daną rzecz kupić i mieści się ona w twoim budżecie – kup ją.

Nie chodzi o zakazywanie sobie przyjemności. Chodzi o oddzielenie:

„chcę tego”

od

„chcę tego właśnie teraz, bo zobaczyłem promocję”.

Uważajcie na słowo „zawsze”

Zamiast:

„Ty zawsze wszystko wydajesz”.

lepiej powiedzieć:

„Umówiliśmy się, że odłożymy w tym miesiącu 2000 zł, a odłożyliśmy 800 zł. Chciałabym ustalić, co się wydarzyło”.

Rozmawiacie wtedy o faktach i rozwiązaniu, a nie o charakterze partnera.

Zorganizujcie finansową randkę raz w miesiącu

Wystarczy 20–30 minut.

Sprawdźcie:

  • ile zarobiliście,
  • ile wydaliście,
  • ile odłożyliście,
  • czy zbliżacie się do swoich celów,
  • jakie większe wydatki czekają was w kolejnym miesiącu,
  • czy obecny system nadal jest dla was sprawiedliwy.

Budżet nie powinien kojarzyć się wyłącznie z ograniczeniami.

Przykład: jak może wyglądać kompromis?

Załóżmy, że para zarabia łącznie 16 000 zł netto.

KategoriaKwota
Podstawowe koszty życia8 000 zł
Oszczędności i inwestycje3 000 zł
Fundusz wakacyjny1 000 zł
Własne pieniądze osoby A1 000 zł
Własne pieniądze osoby B1 000 zł
Pozostałe cele i wydatki2 000 zł

Osoba oszczędna otrzymuje regularne 3000 zł na przyszłość.

Osoba lubiąca wydawać widzi w budżecie pieniądze przeznaczone na życie teraz.

Żadna nie dostała wszystkiego, czego chciała. Ale obie dostały coś ważnego.

Kiedy różnica podejścia do pieniędzy staje się poważnym problemem?

Sygnałem ostrzegawczym może być sytuacja, gdy jedna osoba:

  • regularnie ukrywa wydatki,
  • zaciąga długi bez wiedzy partnera,
  • wydaje wspólne oszczędności,
  • odmawia jakiegokolwiek oszczędzania mimo możliwości finansowych,
  • nie chce ujawnić zobowiązań,
  • używa pieniędzy do kontrolowania partnera,
  • sabotuje wspólnie ustalone cele,
  • reaguje agresją na każdą próbę rozmowy o finansach.

Wtedy problemem przestaje być różnica „oszczędzający kontra wydający”.

Problemem stają się zaufanie, odpowiedzialność i granice.

Przed ślubem porozmawiajcie o tym koniecznie

Porozmawiajcie o tym:

  • ile każde z was chciałoby miesięcznie oszczędzać,
  • na co warto wydawać więcej,
  • co każde uważa za marnowanie pieniędzy,
  • czy chcecie wspólnego konta,
  • ile pieniędzy każde powinno mieć dla siebie,
  • jak będziecie dzielić wydatki,
  • czy macie kredyty i inne zobowiązania,
  • jakie macie cele na 1, 5 i 10 lat.

Nie musicie mieć identycznego stosunku do pieniędzy przed zawarciem małżeństwa.

Powinniście jednak wiedzieć, jak bardzo się różnicie.

Checklista dla pary: oszczędzający + wydający

  • Znamy swoje dochody i zobowiązania.
  • Wiemy, ile miesięcznie chcemy oszczędzać.
  • Mamy konkretny cel dla oszczędności.
  • Oboje mamy pieniądze na własne potrzeby.
  • Ustaliliśmy kwotę wymagającą wcześniejszej rozmowy.
  • Nie komentujemy drobnych wydatków partnera z jego własnego budżetu.
  • Nie ukrywamy zakupów i długów.
  • Mamy pieniądze zarówno na przyszłość, jak i przyjemności.
  • Raz w miesiącu rozmawiamy o finansach.
  • Oboje uważamy obecny system za w miarę sprawiedliwy.

Jeżeli przy większości punktów możecie postawić „tak”, nie musicie wydawać pieniędzy w identyczny sposób.

Macie coś ważniejszego:

wspólne zasady.

Nie musicie nauczyć się wydawać tak samo

W związku osoba oszczędna może przypominać:

„Pomyślmy też o przyszłości”.

A osoba bardziej spontaniczna:

„Pamiętajmy, że żyjemy również dzisiaj”.

Oba komunikaty mogą być potrzebne.

Dlatego nie próbujcie ustalić:

„Które z nas ma lepsze podejście do pieniędzy?”

Znacznie lepsze pytanie brzmi:

„Ile potrzebujemy odłożyć, żeby czuć się bezpiecznie, i ile możemy wydać, żeby jednocześnie cieszyć się życiem?”

Jeżeli znajdziecie odpowiedź, może się okazać, że „oszczędzający” i „wydający” wcale nie są finansowymi przeciwieństwami.

Mogą być dwiema osobami, które wzajemnie pilnują, żeby ani przyszłość, ani teraźniejszość nie zostały pominięte.


Artykuł ma charakter edukacyjny i nie stanowi indywidualnej porady finansowej ani psychologicznej. Przy poważnych konfliktach dotyczących pieniędzy, ukrywaniu zadłużenia, hazardzie, kompulsywnych wydatkach lub kontroli ekonomicznej warto skorzystać z pomocy odpowiedniego specjalisty.

Warto przeczytać również

  • Jak rozmawiać o pieniądzach w związku?
  • Finansowa niewierność – czym jest i jakie zachowania powinny zaniepokoić?
  • Wspólny budżet bez wspólnego konta – jak to zorganizować?
  • Fundusz bezpieczeństwa dla pary – jakie rezerwy warto mieć oprócz poduszki finansowej?
  • Finanse przed ślubem – 15 rzeczy, które warto ustalić
  • Finansowa checklista nowożeńców – co zrobić w pierwszym roku po ślubie?
  • Pensja po ślubie – czy wynagrodzenie jest wspólnym majątkiem małżonków?
  • Oszczędności przed ślubem – czy po ślubie stają się wspólne?

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry