Twoi rodzice, moi rodzice – jak nie dać się wciągnąć w rodzinne rozgrywki

„Twoja mama znowu dzwoniła i pytała, dlaczego nie zaprosiliście jej na obiad, a przecież moja rodzina była u was ostatnio” – takie zdanie potrafi zepsuć cały wieczór parze, która jeszcze chwilę wcześniej planowała spokojny czas we dwoje. Po ślubie okazuje się nagle, że macie do czynienia nie tylko ze sobą, ale z dwoma całymi systemami rodzinnymi, z ich historią, porównywaniem się i czasem niewypowiedzianą rywalizacją o to, która rodzina jest „ważniejsza” w waszym nowym życiu. Łatwo wtedy, nawet nieświadomie, zamienić się w pośredników albo sędziów między dwiema rodzinami – a to rola, która wyczerpuje i nigdy nie kończy się dobrze.

Skąd bierze się rywalizacja między rodzinami

Rywalizacja między rodziną jednej i drugiej strony rzadko jest otwarcie nazywana, ale często obecna – w porównywaniu, ile czasu spędzacie u kogo, kto dostał więcej uwagi przy okazji świąt, czyja rada jest bardziej respektowana. Z perspektywy psychologii rodziny to naturalny efekt tego, że każda rodzina ma swoje normy i przez wiele lat była dla was punktem odniesienia co do tego, jak „powinno być” – ślub nie kasuje tych norm, tylko zderza je ze sobą. Ważne jest zrozumienie, że ta rywalizacja rzadko dotyczy naprawdę was jako pary, tylko lęku rodziców przed utratą znaczenia w życiu dziecka, które teraz zakłada własną rodzinę. Nazwanie tego mechanizmu pomaga nie brać każdej złośliwej uwagi personalnie i nie odpowiadać na nią z tą samą emocjonalną temperaturą.

Pułapka roli posłańca

Jednym z najbardziej wyczerpujących wzorców jest stanie się kanałem przekazywania informacji i pretensji między rodzinami – „powiedz swojej mamie, że…”, „a twój ojciec powiedział, że…”. Każde z was zaczyna wtedy bronić swojej rodziny przed zarzutami drugiej strony, co szybko przeradza się w kłótnię między wami, mimo że pierwotny konflikt w ogóle was nie dotyczył. Przykład: para, w której mąż regularnie przekazywał żonie uwagi swojej matki na temat sposobu prowadzenia domu, a żona odpowiadała kontratakiem na temat jego rodziny, zauważyła po pewnym czasie, że większość ich kłótni w ogóle nie dotyczyła spraw między nimi, tylko była echem cudzych konfliktów, które nieświadomie przenosili do własnej sypialni.

Zasada „każdy rozmawia ze swoją rodziną”

Skutecznym rozwiązaniem, stosowanym w terapii systemowej, jest ustalenie prostej zasady granicznej – każde z was rozmawia przede wszystkim z własną rodziną w kwestiach spornych, zamiast zlecać tę rozmowę partnerowi albo przekazywać komunikaty przez niego. To nie oznacza izolowania się od rodziny partnera, tylko uznanie, że ty najlepiej znasz język i czułe punkty swoich rodziców, a partner swoich – trudne rozmowy przeprowadzone bezpośrednio mają dużo większą szansę powodzenia niż przekazywane przez pośrednika. Para, która wprowadziła tę zasadę, zauważyła, że liczba kłótni między nimi samymi wyraźnie spadła, bo przestali być buforem dla napięć, które nigdy nie powinny być ich problemem do rozwiązania.

Kiedy rodziny wprost próbują was skłócić

Czasem mechanizm jest bardziej świadomy – jeden z rodziców, w dobrej lub złej wierze, próbuje wciągnąć was w porównania albo namawia do sojuszu przeciwko drugiej rodzinie, na przykład sugerując, że „ich zwyczaje są dziwne” albo że „u nas zawsze robiono to lepiej”. W takich sytuacjach najskuteczniejsza bywa stanowcza, ale spokojna odmowa udziału w tej grze – niekoniecznie konfrontacja, ale jasne niepodtrzymywanie tematu i niepowtarzanie takich komentarzy dalej. Warto też ustalić wspólne stanowisko wcześniej, zanim taka sytuacja się pojawi, tak żeby żadne z was nie musiało improwizować reakcji pod presją całej rodziny przy stole.

Budowanie własnych zasad, niezależnych od obu rodzin

Najsilniejszą ochroną przed wciąganiem w rodzinne rozgrywki jest posiadanie własnych, jasno nazwanych zasad dotyczących tego, jak wygląda wasze życie – częstotliwości odwiedzin, sposobu świętowania, tego, kto o czym decyduje. Kiedy te zasady są ustalone przez was, a nie wynegocjowane pod presją jednej z rodzin, łatwiej jest się ich trzymać spokojnie, bez poczucia, że trzeba je za każdym razem tłumaczyć od nowa. Rodziny z czasem uczą się szanować takie zasady, zwłaszcza gdy są komunikowane konsekwentnie i bez agresji, jako po prostu sposób, w jaki funkcjonuje wasz dom.

Gdy porównania dotyczą pieniędzy albo pomocy

Szczególnie drażliwym obszarem bywają porównania dotyczące pomocy finansowej albo praktycznej – kto ile dał na mieszkanie, kto częściej pilnuje wnuków, czyja rodzina jest bardziej „zaangażowana”. Tego rodzaju porównania łatwo przeradzają się w poczucie długu wobec jednej rodziny i chłodu wobec drugiej, nawet jeśli nikt wprost nie powiedział złego słowa. Pomaga tu jawność między wami – rozmowa o tym, ile pomocy od której strony chcecie przyjmować i na jakich warunkach, zamiast milczącego przyjmowania wszystkiego, a potem zdziwienia, dlaczego jedna rodzina czuje się bardziej uprawniona do wpływania na wasze decyzje. Para, której rodzice jednej strony regularnie dokładali się do wydatków, zauważyła z czasem, że ta rodzina zaczęła też częściej ingerować w wychowanie dzieci – i dopiero jasna rozmowa o granicach pomocy pozwoliła oddzielić wdzięczność od poczucia, że muszą się z każdej decyzji tłumaczyć.

Wspólne święta i okazje jako pole do ćwiczeń

Okazje, przy których obie rodziny się spotykają – wesela w dalszej rodzinie, chrzciny, urodziny dzieci – bywają najbardziej wymagającym testem tych zasad naraz. Warto podchodzić do nich z konkretnym, wcześniej omówionym planem, jak zareagujecie na typowe komentarze i kto przejmie inicjatywę w razie napięcia, zamiast liczyć na improwizację w gorącym momencie. Para, która przed każdym takim spotkaniem poświęca kilka minut na krótkie „co robimy, jeśli…”, zwykle wychodzi z niego dużo spokojniejsza niż ta, która wchodzi bez żadnego planu.

Podsumowanie

Rywalizacja między rodzinami rzadko dotyczy naprawdę was – częściej jest echem lęku rodziców przed utratą bliskości z dorosłym dzieckiem. Najlepszą ochroną przed wciągnięciem w tę grę jest zasada, że każde z was rozmawia przede wszystkim ze swoją rodziną, wspólnie ustalone stanowisko na trudne sytuacje oraz własne, jasne zasady funkcjonowania waszego domu – dzięki temu wasza para przestaje być polem bitwy, a staje się bezpiecznym miejscem, do którego oboje wracacie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry