klotnie o poniedze w zwiazkuNawet najlepsze małżeństwo nie uniknie kłótni. Codzienne wspólne życie nie jest łatwe, a pokłócić się można niemal o wszystko. Okazuje się, że w Polsce aż 70 % par kłóci się o… pieniądze. Jest to na tle krajów europejskich wysoki odsetek – w większości wynosi on około 40 %, niższy ma nawet Turcja – 55%. Dane te uzyskano z badania przeprowadzonego na zlecenie grupy ING zrealizowanego w dziesięciu krajach UE oraz Turcji – Finansowy barometr ING.
Nie powinniśmy się dziwić tym danym skoro co dwudziesty badany nie jest zadowolony ze swojej sytuacji finansowej (dane z wyżej wymienionego badania), 2/3 Polaków ma pieniądze tylko na bieżące wydatki, najczęściej zarabiamy 3200 zł brutto za miesiąc (Dane z GUS z 2012) czyli około 530 € podczas gdy najniższy zarobek Brytyjczyka to około 1200 € (netto). Polacy są coraz bardziej świadomi różnic w poziomie życia. Małe zarobki to z pewnością źródło frustracji, o wiele łatwiej do kłótni na tle finansowym dochodzi gdy pieniędzy najzwyczajniej pod słońcem brakuje. Jednak czy za tak fatalne statystyki można winić tylko kiepskie zarobki?


Okazuje się, że wiele par nie omawia kwestii finansowych przed ślubem – uważając je za zbyt przyziemne. Naiwnie przyjmują postawę „jak kocha wszystko będzie w porządku.” Natomiast po ślubie okazuje się, że państwo młodzi nie wiedzą jak gospodarować. Pojawiają się zarzuty z obu stron o rozrzutność finansową.
Przyczyna niekoniecznie leży w jednym z małżonków – panie i panowie mają po prostu inne potrzeby – kobiety nie rozumieją mężczyzn kupujących sobie drogie gadżety jak zestaw wędek  czy konsola do gry – za to one często wydają lekką ręką pieniądze na nowe buty. Wiele kobiet zapewne się teraz oburzy – przecież w butach się chodzi, a na konsoli traci się tylko czas grając w gry. Jest to dowód na to, że panie nie rozumieją kompletnie ani własnych potrzeb ani potrzeb swoich mężów. Owszem bez butów nigdzie nie pójdziemy, ale nie oznacza to, że trzeba kupić nowe buty na obcasach drugi raz w tym miesiącu bo przecież w pracy/na przyjęciu/ wśród znajomych nie można pokazać się drugi raz w tym samym. Wiele pań przyznaje się, że zakupy poprawiają im humor. Która kobieta czułaby się dobrze w starej sukience i niemodnym obuwiu? Żadna. I mężczyźni powinni zrozumieć, że zakupy w przypadku kobiet zaspokajają nie tylko podstawowe potrzeby. Tak samo panie powinny spojrzeć na kupno nowego komputera i konsoli – każdy potrzebuje rozrywki, nie samym chlebem żyje człowiek. Jednorazowe kupno drogiego sprzętu może się okazać w rozrachunku tańszym rozwiązaniem niż chodzenie kilka razy w miesiącu do kina lub restauracji.


Czy faktycznie postępowanie męża/żony rujnuje budżet czy tylko brak nam zaufania do drugiej połówki – my przecież wydalibyśmy zarobione pieniądze inaczej. Okazuje się że wystarczy omawiać ze sobą wydatki. Wielokrotnie na forach internetowych natkniemy się na opinie – „Mój mąż kupił PS3, wcześniej rozmawialiśmy o tym, uznaliśmy że nie nadszarpnie to budżetu. Sama czasem gram,” albo „Zawsze omawiamy każdy większy wydatek wspólnie, staram się nie wydawać za dużo na ubrania, czasem mój mąż mnie upomni, często okazuje się, że ma racje”. Wynika z tego, że tak prosta rzecz jak wcześniejsza rozmowa o wydatkach sprawia, że nie mamy się o co kłócić. Co w bardziej skomplikowanej sytuacji?
Jesteśmy społeczeństwem które z jednej strony stara się być nowoczesne – szukamy nie tyle opiekunów, ale partnerów.

Kobiety chcą być niezależne, mężczyźni coraz częściej upominają się o czas który chcą poświęcić rodzinie i dzieciom. Jednak dalej mamy opory przed np. pozwoleniem żonie na płacenie w restauracji – panuje opinia, że mężczyzna który tak robi zachowuje się co najmniej nie po „dżentelmeńsku”. Jeżeli kobieta chodzi obłożona zakupami a obok idzie mężczyzna nie niosący nic – skłonni jesteśmy pochopnie ocenić go jako „gbura”, „wieśniaka”  - a przecież nawet nie wiemy czy torby są ciężkie, czy mężczyzna jednak nie chciał ich ponieść, ale kobieta nie chciała mu ich oddać. Może pan kilka razy prosił, żeby nie kupowała już więcej, ale ona miała inne zdanie więc w ramach protestu mężczyzna nie chce pomóc. Tak samo wygląda nasze podejście do finansów – jeżeli mężczyzna zarabia więcej i nie przeznacza nadwyżki na żonę jest piętnowany społecznie, ale jeżeli kobieta postępuje tak samo uważamy, że przecież sama na siebie zarobiła. Mężczyznom często trudno jest się pogodzić z faktem, że jego połówka zarabia więcej, a kobiety i społeczeństwo wcale mu nie pomagają – pewnie jest leniwy, albo mniej zdolny. Choć to powoli się zmienia, nadal spora część Polaków ma na sprawy finansowe właśnie takie pogląd. W tym wszystkim dochodzimy do patologicznej sytuacji, w której kto ma pieniądze – rządzi. Czy tak musi być?

Okazuje się, że nie. Paweł Kata – programista będący jednocześnie autorem bloga o oszczędzaniu (swego czasu bardzo popularnego) zawsze podkreślał potrzebę dogłębnego – a nie, ogólnego omówienia kwestii finansowych jeszcze przed ślubem. Polecał pytać nie tylko o kwestie wymierne, ale też o te subtelniejsze – jak „jakie jest twoje podejście do wydawania pieniędzy? Jak to było w twoim domu? Czy masz jakieś długi, o których nie wiem?”. Jednocześnie podaje przykład swój i swojej żony. Nie kłócą się o finanse – mają trzy konta – jedno wspólne i dwa osobne. Wcześniej prześledzili wydatki i oszacowali ile wydają na codzienne potrzeby, potem obliczyli wkład proporcjonalny do zarobków i na tej podstawie ustalili kto ile wpłaca na wspólne konto. Pan Paweł podaje przykład: wydatki to 2000 zł miesięcznie, On zarabia 3000 zł, ona 2000 zł – wpłacają więc odpowiednio 1200 i 800 zł.


Okazuje się, że nawet bez dokładnych obliczeń model w którym budżet dzielony jest na trzy części stosują pary nie przypominające sobie kłótni finansowych. Z psychologicznego punktu widzenia jest to lepsze niż prosty podział na dwa – buduje zarówno poczucie współodpowiedzialności jak i niezależności finansowej.

kawoszka24

 

Kłótnia o pieniądze została zilustrowana Joseph and Potiphar's Wife - Giovanni Francesco Barbieri

Kłótnia o pieniadze