Co zrobić gdy nasza druga połówka wydaje lekką ręką ciężko zarobione pieniądze? Kto z nas nie słyszał historii kolegi – „Moja żona kupiła sobie buty za 300 zł! Po co jej nowe buty skoro w szafie ma już 5 par?”. Legendą wręcz obrastają kobiece „wypady” do galerii handlowych – panowie którzy dają swym wybranką karty kredytowe muszą mieć mocne nerwy, albo sporo zaufania. Przykładów nie brakuje również na forach internetowych, choć panowie rzadziej niż panie żalą się na lekkomyślność swoich drugich połówek w taki akurat sposób.

 


„Ręce już załamuje ! Moja kochana szasta kasą na prawo i lewo a jak jej brakuje to prowokuje kłótnie o to ze moi rodzice nie dali mi zbyt wiele w posagu...... Do tej pory jakoś to znosiłem, ale jak mi ostatnio powiedziała ze wydała 500 zł (to nie pomyłka!!!) na swoją fryzurę to mnie mało nie
.............. ” - czytamy na forum senior.pl. W trakcie dyskusji okazuje się jednak, że fryzjer jak i żona  byli za oceanem i wtedy (gdy zarabia i wydaje się w obcej walucie) mniej niż 160 USD nie brzmi już tak lekkomyślnie. Jednak nie tłumaczy to ciągłych prowokacji ze strony małżonki. Jak w takim związku mężczyzna ma czuć się dobrze?

 

Ponad połowa polaków zarabia mniej niż 3200 zł brutto, a większość z tej połowy pracuje za najniższą krajową (1680 zł brutto). Zaledwie 15 % osób stać na oszczędzanie a 2/3 społeczeństwa wydaje wszystko na bieżące potrzeby. Te dane pokazują, że polskim rodziną nie wiedzie się najlepiej. Nie dziwne więc, że jako powód rozwodu aż 9% w 2004 roku podało przyczyny finansowe (Dane GUS). Dziesięć lat później nie zapowiada się na poprawę, a okazuje się, że może być nawet gorzej – w końcu wiele osób o kłótniach na tym tle nie lubi rozmawiać.

Żona wydaje więcej pieniędzy

Nie trudno jednak dostrzec pewną prawidłowość jeżeli chodzi o wydawanie pieniędzy przez kobiety. Zazwyczaj wydają pieniądze na ubrania, buty, ozdoby, kosmetyki albo biżuterię – mówiąc zwięźle, wszystko to co łączy się z dobrym wyglądem. Panie bardzo często zaprzeczają jakoby miało to być trwonienie pieniędzy – muszą przecież w czymś chodzić, to co kupują ma przecież swój aspekt użytkowy – to nie gra na play station czy nowy telefon komórkowy (i to ten najdroższy bo musi być z najnowszymi gadżetami). Czy aby faktycznie? Koniecznością jest kupowanie ubrań i butów, ale okazuje się, że panie często w ten sposób poprawiają sobie humor – nowe buty to konieczność jeżeli stare mają się zaraz rozpaść, albo nie ma się np. butów na zimę, ale jeżeli szafa pęka w szwach  od półbutów, sandałów na koturnach, eleganckich butów na obcasie, kozaków i wielu, wielku innych, to raczej nie zwykła konieczność, to zachcianka. Czy w takich zakupach na poprawę humory jest coś złego – jeżeli na nie stać to absolutnie nie! Przecież nie samym chlebem żyje człowiek. Panie lubią wyglądać pięknie i to najzupełniej normalne. Panowie muszą się z tym pogodzić – jeżeli chcecie żeby żona była szczęśliwa pozwólcie jej na odrobinę ekstrawagancji. Podobny apel tyczy się Pań, nowy smartfon to dla waszych małżonków to samo co dla was piękne futro – poprawia humor i podbudowuje samopoczucie. Mężczyźni mają tendencje do kupowania drogich rzeczy, ale niezbyt często zaś panie lubią kupować często po niższych kosztach.

Kiedy żona trwoni pieniądze?

Co ciekawe – trwonienie pieniędzy przez panie ma miejsce częściej w bezdzietnych małżeństwach – okazuje się że działa tutaj presja społeczna – kobieta która nie ma dzieci i wydaje na siebie jest po prostu rozpuszczona, ale jeżeli matka wydaje pieniądze na siebie zamiast na dzieci – reakcja społeczeństwa jest gwałtowniejsza. Jest już złą matką, potworem który zamiast dbać o potomstwo wydaje na sukienki. Następuje tu pewnego rodzaju wykluczenie społeczne. Czy zawsze jest ono sprawiedliwe? Zapewne nie, nigdy przecież nie wiemy jakie są prawdziwe powody takiego zachowania, nie wiemy jak układa się małżeństwo, a już na pewno nie mamy wglądu w potrzeby dziecka. Jednak nawet dla najbardziej empatycznych i nowoczesnych ludzi sytuacja w której matka wydaje więcej pieniędzy na siebie zdaje się być patologiczna.

Co jeżeli żona wydaje pieniądze nie licząc się z budżetem?

Istnieją oczywiście schorzenia na tle nałogowym – okazuje się, że „zakupomania” może być jednym z uzależnień, częściej dotykającym kobiety niż mężczyzn, wtedy bez pomocy specjalisty się nie obejdzie. Zazwyczaj jednak sytuacja nie jest aż tak poważna – wystarczy porozmawiać. Okazuje się, że rozmowa o planowanych wydatkach zdusza większość kłótni w zarodku. Wystarczy przejrzeć fora internetowe – poza paniami narzekającymi na swoich mężów znajdzie się wiele ich chwalących, warunek jest jeden – wcześniejsza rozmowa.

Jeżeli i to nie pomaga i ciągle, albo zarzucamy małżonce zbędne wydatki, albo słyszymy, że skąpimy pieniądze na jej potrzeby, można zastosować pomysł polecany przez wielu psychologów – podzielić budżet na trzy części. Na jednym wspólnym koncie umieszczamy pieniądze na bieżące wydatki – każdy z małżonków wpłaca po połowie kwoty na niezbędne opłaty – czynsz, rachunki, rata wspólnego kredytu. Resztę wypłaty zachowujemy na kontach indywidualnych i to z nich wydajemy na własne potrzeby – takie rozwiązanie wprowadza niezależność (nie musimy tłumaczyć się z każdego wydatku) jak i poczucie wspólnoty (dzielmy się kluczowymi wydatkami, żadne z nas nie jest nimi nieuczciwie obciążone).

kawoszka24

Czy spotkałeś się z problemem rozrzutnej żony?